Po zrzuceniu ograniczeń traktatu wersalskiego Niemcy szybko odbudowują swój potencjał militarny i mocarstwową pozycję. W marcu 1938 roku w imię zjednoczenia wszystkich Niemców III Rzesza wchłania Austrię. Ojczyzna Adolfa Hitlera wita entuzjastycznie wkraczające wojska niemieckie. Anschluss nie zaspakaja oczywiście apetytu nazistów, przeciwnie – wzmacnia ich pychę i ambicje. Kolejnym celem ekspansjonistycznych żądań stają się czeskie Sudety, zamieszkane w większości przez Niemców. Berlin odwołuje się tu do zasady samostanowienia narodów i domaga plebiscytu. W końcu września przywódcy czterech mocarstw, czyli Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch, spotykają się w Monachium w sprawie przyszłości Sudetów. Na konferencję nie zaproszono władz Czechosłowacji, mimo że to jej terytorium i suwerenność były przedmiotem obrad. Szefowie rządów: brytyjskiego Neville Chamberlain, francuskiego Édouard Daladier, włoskiego Banito Mussolini i niemieckiego Adolf Hitler, podpisują układ przewidujący przeprowadzenie plebiscytu i oderwanie od Czechosłowacji obszaru Sudetów. Po podpisaniu układu przedstawiciel Pragi zostaje wezwany do Monachium, aby zapoznać się z tekstem porozumienia i złożyć pod nim podpis. W Londynie i Paryżu układ przyjęty zostaje z ulgą i zadowoleniem, gdyż uznawany jest za zażegnanie groźby wojny. Swoją ustępliwą postawą wobec Hitlera Brytyjczycy I Francuzi zademonstrowali jednak coś wręcz przeciwnego – tzn. brak woli walki w obronie pokoju. Taka polityka nie mogła ostudzić wojowniczych zapędów Hitlera, a przeciwnie – prowadziła do wzrostu jego siły i agresywności. W wyniku układu monachijskiego III Rzesza powiększa się o blisko 29 tys. km² czeskiego terytorium. Mieszkało na nim ponad 3,5 osób, z czego blisko 4/5 stanowili Niemcy. Czechy były jednym z największych producentów broni w okresie międzywojennym a więc zajęcie tego terytorium stanowiło znaczne wzmocnienie potencjału militarnego Niemiec. Mocarstwa zachodnie godząc się na żądania Hitlera wzmacniały swego potencjalnego wroga i osłabiały własnych sojuszników. Ta polityka od początku budziła ogromne kontrowersje.
Na konferencję w Monachium nie została zaproszona Polska, mimo że była bardzo zainteresowana decyzjami, które miały tam zapaść. Przedmiotem sporu pomiędzy Polską a Czechosłowacją była od powstania obu państw zachodnia część Śląska Cieszyńskiego, potocznie zwana Zaolziem. Konflikt miał zostać rozwiązany w 1919 roku w drodze plebiscytu pod auspicjami państw Ententy, jednak po wybuchu wojny polsko-bolszewickiej rząd polski musiał pogodzić się z aneksją Zaolzia przez Czechosłowację pod warunkiem umożliwienia tranzytu broni i materiałów wojskowych dla polskiej armii. W późniejszym okresie problem Zaolzia był jednak kością niezgody między obu krajami. Od 1934 roku władze polskie rozpoczęły starania o Zaolzie, rozważając nawet zbrojne rozwiązanie sporu. 21 września 1938 roku Polska zażądała od Czechosłowacji uregulowania statusu mniejszości polskiej, która na terenie Zaolzia stanowiła zdecydowaną większość, na zasadach identycznych jak dla innych grup mniejszościowych. Układ monachijski przewidywał zwołanie nowej konferencji międzynarodowej w sprawie rozstrzygnięcia sporu o Zaolzie oraz w kwestii przynależności Wolnego Miasta Gdańska. Znając postanowienia czterech mocarstw podjęte, szef polskiej dyplomacji Józef Beck postanowił jednak wykorzystać sytuację. 30 września w czasie narady na Zamku Królewskim, w której wzięli udział: prezydent Ignacy Mościcki, marszałek Edward Śmigły-Rydz, premier Felicjan Sławoj Składkowski i wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski, Beck przeforsował sprawę wystosowania ultimatum do Czechosłowacji. W międzyczasie z Pragi nadeszło pismo o gotowości do przekazania Polsce ziem wskazanych przez wspólną komisję. Jednak wobec powzięcia decyzji o roszczeniu i niepewności drogi proponowanej przez Pragę, Beck postanowił wysłać 12-godzinne ultimatum z żądaniem odstąpienia Polsce powiatów cieszyńskiego i frysztackiego do 10 października. Niedługo przed wygaśnięciem klauzuli, tuż przed południem 1 października, Praga przyjęła polskie warunki. Sprawa ta od początku budziła silne kontrowersje. Rząd polski wychodząc z żądaniami przekazania Zaolzia, wykorzystał naciski Hitlera na Czechosłowację oraz ugodową wobec nich postawę Zachodu. Praga, chcąc nie chcąc, musiała przyjąć polskie ultimatum.
2 października 1938 roku, oddziały Wojska Polskiego dowodzone przez gen. Władysława Bortnowskiego, wkroczyły na Zaolzie, witane entuzjastycznie przez mieszkających tam Polaków. W ciągu następnych kilku dni Samodzielna Grupa Operacyjna „Śląsk” zajęła cały obszar Zaolzia, który liczył 862 km kw. Prezydent Ignacy Mościcki wydał 11 października dekret o zjednoczeniu odzyskanych ziem Śląska Cieszyńskiego z Rzecząpospolitą Polską. Kierownictwo polskie i społeczeństwo w zdecydowanej większości entuzjastycznie przyjęło powrót Zaolzia do Polski. Przeciwko wykorzystaniu Monachium do odzyskania Zaolzia wśród członków polskiego rządu był tylko ówczesny wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski.
Zajęcie Zaolzia będzie potem często wykorzystywane do zarzutów wobec Polski, że przyłączyła się do polityki roszczeń terytorialnych III Rzeszy, ale akcja polska nie była uzgadniana z Niemcami ani innymi państwami. Była to reakcja na zmianę na skutek układu w Monachium sytuacji regionalnej. Polska dyplomacja zdawała sobie sprawę, że kolejnym celem roszczeń III Rzeszy będzie Polska. Jeszcze w tym samym październiku 1938 roku szef hitlerowskiej dyplomacji Joachim von Ribbentrop w rozmowie z polskim ambasadorem Józefem Lipskim wysuwa żądania; zmiany statusu Wolnego Miasta Gdańska, zgody na eksterytorialną autostradę i linię kolejową i przystąpienia Polski do Paktu Antykominternowskiego. W imię realizowanej przez Polskę polityki równowagi między obu groźnymi sąsiadami, Polska zdecydowanie odmawia Hitlerowi współpracy. W zgodnej opinii polskich decydentów propozycje niemieckie są tylko pretekstem do rozpętania wielkiego konfliktu, dlatego Polska nie może się zgodzić na żadne ustępstwa. Tragedia Polski polega na tym, że jest słabym krajem, wciśniętym między dwa wojownicze imperia, kierowane przez śmiertelnie niebezpiecznych dyktatorów. W zgodzie ze swoją tradycją i doktryną Polska nie chce sprzymierzyć się z żadnym z wrogów, ani czerwonym ani brunatnym. Próbuje przetrwać opierając się na sojuszu z mocarstwami zachodnimi, zakładając, że potęgi takie jak Francja czy Wielka Brytania nie mogą bezczynnie przyglądać się, jak Hitler i Stalin rozszarpią ich sojusznika w środkowej Europie.
Na zdjęciu: Neville Chamberlain, Édouard Daladier, Adolf Hitler i Benito Mussolini – sygnatariusze układu monachijskiego. Z prawej Galeazzo Ciano, 29 września 1938.. Źródło: Archiwum Federalne Niemiec, Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0 de